Będąc na tym meczu spotkałam się z strasznie dziwnym zachowaniem największych gwiazd siatkarskiego świata. Otóż Zenit po wygranej od razu zszedł z boiska do szatni i marzenia o autografie lub zdjęciu z np.Andersonem lub Spiridonowem pozostały niespełnionymi marzeniami. Zachowanie nie było by dziwne gdyby Zenit zaliczył przysłowiowe lanie ale to przecież LOTOS przegrał i to jeszcze u siebie w domu. Szczęście mieli ludzie związani z klubem, dziennikarze lub wolontariusze którym zapewne udało się pyknąć #selfie i zamienić z jedno zdanie z tymi gwiazdami wielkiego formatu. Ogromny szacunek dla Wilfredo Leona który jako jedyny pozostał na boisku i dzielnie rozdawał autografy i pozował do zdjęć kiedy jego koledzy z drużyny już za pewne dawno byli pod prysznicem.
PS. Trzymajcie kciuki też za mnie może uda mi się być w TwieRRdzy Kraków z akredytacją medialną. <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz